W życiu Tyma nastała jakaś dziwna era ciekawości.
A może to był tylko jeden wieczór – w końcu niezbadane są umysły dziecięce.
Podczas zalewającej nas fali buntu, który zamienia naszą rodzinę w lekko patologiczną – taki wieczór ciekawości to miła odmiana.
-Mamo, bo ja to w ogóle nie rozumiem jak to działa
-Mamo, bo ja to w ogóle nie rozumiem jak to działa
-ale co?
-(patrząc na i piekarnik) no to, że to się tam tak spala... i w ogóle nie wiem jak działa rower.. pralka i maszynka do włosów... jak to działa?...
-(patrząc na i piekarnik) no to, że to się tam tak spala... i w ogóle nie wiem jak działa rower.. pralka i maszynka do włosów... jak to działa?...
I tak wczoraj w ciągu zaledwie godziny zdążyliśmy wyjaśnić jak działają te wszystkie maszyny plus kran w wannie oraz jak to jest, że my się odbijamy w lustrze. Dla tatusia takie pytania to karma dla duszy – w końcu może się wykazać wiedzą nabytą (mimo, że nie jest to temat Holocaustu).
Ale mamusia musiała wkroczyć w dyskusję jak tatuś objaśniając działanie lustra zszedł na fizykę kwantową i fotony i elektrony i kwarki i jeszcze inne potwory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz