piątek, 4 lutego 2011

ranek jak co ranek

tylne siedzenie w samochodzie, w drodze do przedszkola godz 6,30

-fajny ten czołg
-jaki czołg?
-ten co zrobiliśmy go wczoraj
-z czego?
-no z klocków
-jakich?
-tych co się robi trójkąt
-aha...
-miUch to wymyślił....miUch, miUch...nie maciek henclik tylko miUch
-i michał się bawił...ale go później wygoniliśmy...
.......ciekawe czy dzisiaj tez pójdą na angielski (tymon nie chodzi bo jak twierdzi jest za mały)
-dziś nie, w czwartki jest angielski, a ty nie chciałbyś chodzić?
-chciałbym, śpiewałbym....
-no to cię zapiszę
-nie, bo to dla dużych, ja jestem mały, jak będę duży to będę chodził
-no ale ty jak będziesz duzy to będziesz w szkole
-nie...jak w przedszkolu będę duży to będę z nimi chodził... wiesz mamo...jak ja się cieszę, ze nie chodzę na ten angielski....

ten słowotok kończy się z chwilą zaśnięcia, wtedy następuje cisza... która trwa do 6:00 następnego dnia
życie byłoby ubogie bez tego słowotoku ;););)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz