
można by tu zacząć tą opowieść tak jak zaczynają się piękne baśnie czytane dzieciom na dobranoc, ale niestety....
...40stopniowy upał i dziecko stęsknione mamy i nieuchronnie zbliżające się do wieku buntu dało mi w kość...
...wszech brzmiące słowo MABOOO!!! wierciło mi w mózgu dziurę niczym malutki niepozorny strumień lasera aby wieczorem dowiercić się do miejsca, które sprawiało, ze moje mięśnie mimiczne wykrzywiały się w dziwacznych pozach.
Szczęśliwie jednak dobrnęlismy do końca dnia, kiedy mogłam wreszcie patrząc na śpiącego Tymona stwierdzić, że widok spokojnie śpiącego dziecka jest najwspanialszym widokiem na świecie;)
ale i tak życie bym oddała za MABOOO!!!;););)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz